“Gdybym tylko mógł cofnąć się w czasie…”
Zainwestowałbym poważnie w Microsoft około roku 1986, kiedy ich akcje sprzedawane były po $0,09 za jedną, a następnie sprzedałbym je około grudnia 1999 za $58,00 za sztukę. Gdybym zainwestował $100,00 w sierpniu 1986, dałoby mi to 1111 akcji. Po podliczeniu udziałów skończyłbym z...
2222 udziałami
4444 udziałami
6666 udziałami
9999 udziałami
19998 udziałami
39996 udziałami
79992 udziałami
159984 udziałami x $58,00 = $9,279,072 = emerytura
Przeszedłbym na emeryturę z około 10 milionami dolarów w banku w wieku 24 lat.
Jak to się ma do treningu? Nijak. Pomyślałem, że zamiast w 1986 roku pytać o zabawki Boba Fett czy Millennium Falcon (postać i statek z Gwiezdnych Wojen - przyp. tłum.), powinienem był zapytać o $100,00 w postaci akcji Microsoftu! A niech to szlag!
Tak czy inaczej, jeśli mógłbym cofnąć się w czasie, znalazłbym cholernie dużo rzeczy, które chciałbym zmienić! Zarówno w swoim życiu (przykład powyższy), jak i w treningu.
Cóż takiego mam na myśli?
Po pierwsze, trenowałbym swoje nogi znacznie ciężej i częściej. Kilka rzeczy robiłem jak należy, a mianowicie sporo trenowałem plecy, wykonując podciągania i wiosłowania; nigdy jednak nie podnosiłem wystarczająco dużo z ziemi. Jestem przekonany, że to dlatego mój martwy ciąg jest taki gówniany (to właśnie mówię sobie do czasu, kiedy podniosę 300 kg w martwym ciągu).
Mam nadzieję, że mogę pomóc młodym chudziakom z deficytem uwagi (ang. ADD - attention deficit disorder), notorycznie zmieniającym swoje plany treningowe, uniknąć pewnych błędów, które sam popełniłem oraz błędów zaobserwowanych u innych.
Ustawiczne zmienianie planów treningowych - zmora młodego i niekonsekwentnego siłacza
Jeśli istnieje jedna, charakterystyczna czynność, skazująca adeptów sportów siłowych na niepowodzenie, to jest nią na pewno mordowanie się wykonywaniem masy zbędnych pierdół na każdym treningu i zapominanie o podstawach.
Z tego powodu nieustannie zmieniają swój program treningowy. Nie wiem, czy wydaje im się, że “czyjeś jest zawsze lepsze” i przez to, gdy widzą jakiegoś dzieciaka, który jest od nich większy i silniejszy, to od razu chcą przejąć jego plan treningowy myśląc, że tak samo zadziała na nich. Niewiele jest jednak osób, które potrafią na tyle długo stosować dany schemat treningowy, aby stwierdzić, czy rzeczywiście działa on na nich czy też nie. Czytałem, jak niektórzy pisali “Stosowałem program treningowy przez dwa tygodnie i wcale nie poprawiło mi się dzięki niemu wyciskanie na płaskiej” Dwa tygodnie? Prawdopodobnie więc i mowa o dwóch treningach. I pewnie przez to, że po tych 14 dniach nie stali się młodym Bill'em Kazmaier'em, stosowany plan treningowy musi być do kitu.
Suplementy to zupełnie inny rozdział i może teraz zupełnie go pominę. Większość młodych siłaczy po prostu nie je wystarczająco dużo, a zbyt mocno martwi się o jakiś najnowszy suplement. “Dzięki niemu mam pompę!” Taaa.
Każdy znany mi sensowny facet, który ma dobry program treningowy, odpowiada wciąż na te same pytania, padające z ust ćwiczących skupiających się nad mało przydatnymi pierdołami, które w ogólnym ujęciu treningowym nie są im zbytnio przydatne.
Czasami chcą też użyć programu treningowego i nazwać go ‘hybrydą’, ale bezczeszczą go tak bardzo, że nawet odrobinę nie przypomina oryginału. I kiedy nie działa jak należy, mówią “próbowałem tego planu przez dwa tygodnie, nic na mnie nie podziałało.
Chcę wypróbować czegoś nowego, ale zamiast robić wszystko według schematu, zamierzam...” I tak w koło Macieju...
Twoja treningowa Concerta = progresja
Jestem święcie przekonany, że wielu młodych siłaczy skupia się na drobiazgach, ponieważ po lekturze pism kulturystycznych wydaje im się, że aby wyglądać potężnie i być silnym, trzeba trenować każdy, najmniejszy mięsień i to pod różnym kątem. A przecież zupełnie nie o to chodzi! Owszem, atakowanie mięśni pod różnym kątem ma jak najbardziej sens, ale tylko wówczas, gdy jest się zaawansowanym kulturystą startującym w zawodach (jeśli nie pasujesz do opisu, to po co się martwić?).
Aby rozwinąć doskonale umięśnioną, pełną sylwetkę, z którą można pokazać się na zawodach, nie należy zawężać ćwiczeń wyłącznie do przysiadów, wyciskań, martwych ciągów i podciągań na drążku. Trzeba również robić wznosy łydek.
Nie wyrzeźbisz gigantycznej rzeźby z kamyczka.
Zanim zaczniesz zastanawiać się nad wznosami bocznymi czy koncentrycznym uginaniem przedramion ze sztangielkami czy sztangą, wpierw musisz mieć masę mięśniową. Twój plan treningowy powinien składać się z podstaw - przysiadów, martwych ciągów, wyciskań na barki, wyciskań na ławce płaskiej/skośnej, pompek na poręczach, podciągań na drążku, wiosłowań do brody i uginań przedramion.
Podnoszenie ciężarów na masę
Kluczem do hipertrofii jest stanie się silniejszym, jednak w konkretnym zakresie powtórzeń. To coś, w czym gubią się adepci sportów siłowych i chudzielcy (a propos, terminy te będą stosowane wymiennie przez cały ten artykuł). W stawaniu się większym i silniejszym chodzi o podnoszenie pokaźnych ciężarów w średniej do dużej liczbie powtórzeń.
Wykonywanie 1-3 powtórzeń z pewnością sprawi, że będziesz silniejszy, ale nie większy. Nabieranie masy mięśniowej zaczyna się w przedziale 8-20 powtórzeń (a czasem nawet i większym, jak na przykład w przypadku nóg). Jedynym wyjątkiem jest tu martwy ciąg.
Wielu facetów będzie kontynuowało ciągi do czasu wykonania założonej liczby powtórzeń nawet, gdy ich naturalna krzywizna kręgosłupa ulegnie zachwianiu wskutek zbyt dużego ciężaru. Radziłbym postępować zupełnie odwrotnie, aby nie nabawić się kontuzji. Jeśli czujecie, że dłużej nie zachowacie poprawnej postawy, to koniec. Zakończcie serię.
Innym błędem młodych siłaczy jest przeświadczenie, że powinni trenować 5-6 razy w tygodniu. Nie mam pojęcia dlaczego. Trening wykonywany trzy razy w tygodniu jest idealną opcją.
Trening dzielony, a taki polecam siłaczowi, który chce nabrać masy, wygląda następująco:
Trening A (wraz z rozgrzewką)
• Przysiady, 5 serii po 10 powtórzeń, aż do ostatniej serii, w której wykonamy 10 powtórzeń
• Martwy ciąg, 5 serii po 3 powtórzenia, aż do ostatniej serii, w której wykonamy 3 powtórzenia
• Pompki na poręczach, 4 serie z maksymalną liczbą powtórzeń. Jeśli nie jesteś w stanie zrobić serii z ośmioma powtórzeniami, poproś kogoś o przytrzymanie nóg. Jeśli nie znajdziesz chętnego, oprzyj stopy na stojącej za Tobą ławce. To samo dotyczy podciągań na drążku.
• Podciąganie na drążku. Nie ma znaczenia, ile serii zrobisz, jednak muszą one równoważyć ilość serii pompek na poręczach. Tak, wiem, pompki są łatwiejsze niż podciągania. Większość osób ma gównianą siłę, jeśli chodzi o podciągania, ważne jest, aby szybko to poprawić. Prostym sposobem będzie seria pompek, po której natychmiast następuje seria podciągań. Nie rób kolejnej serii pompek dopóki nie wykonasz odpowiedniej liczby powtórzeń podciągań na drążku.
Odpocznij 1-2 dni między treningami.
Trening B (wraz z rozgrzewką)
• Wyciskanie na ławce płaskiej / skośnej (zamieniaj ławeczki z treningu na trening), 6 serii po 8 powtórzeń
• Podrzut i wycisk siłowy (Clean and press), 5 serii po 6 powtórzeń
• Wiosłowanie sztangą T-bar, 6 serii po 10 powtórzeń
• Uginanie przedramion, 3 serie po 8 powtórzeń
Odpocznij 1-2 dni między treningami i powtórz wszystko od początku.
Kiedy zaczynasz dany program treningowy, w pierwszym tygodniu w ostatniej serii powinieneś mieć około 2-3 powtórzeń zapasu. Jeśli zbyt ciężko zaczniesz cykl, wcześnie utkwisz w martwym punkcie i program treningowy nie zadziała w pełni, tak jak powinien. Bądź cierpliwy i zacznij powoli. W następnej sekcji artykułu zrozumiesz dlaczego. Notuj wszystkie swoje ćwiczenia w dzienniku treningowym.
Oszczędź mi też bzdurnych wymówek, jak to nie możesz robić przysiadów czy martwych ciągów lub też, że zbyt mocno obciążą one dolny odcinek Twojego kręgosłupa. Przysiady są
doskonałym wstępem do martwych ciągów i wielu światowej sławy siłaczy robi siady i ciągi na jednym treningu.
Schemat progresji 2/5/10
Macie już ułożony trening, następnym krokiem jest zrozumienie, w jaki sposób dokonywać progresji z treningu na trening. Niektórzy faceci naprawdę nie rozumieją, kiedy zwiększać ciężar lub co robić, jeśli nie robią postępów - zwyczajnie im to nie wychodzi. Uproszczę Wam to. Co tydzień dodawaj jedno powtórzenie do ostatniej serii do czasu, aż przekroczysz ich liczbę o dwa (spójrz poniżej). Na kolejnym treningu zwiększ ciężar o 5%.
Dajmy na to, że na pierwszym treningu siadasz 102 kg x 10 powtórzeń, na drugim 102 kg x 11 powtórzeń, na trzecim 102 kg x 12 powtórzeń. Na czwartym treningu zwiększ ciężar o 5% (około 5 kg) i rozpocznij od serii 10 powtórzeń. Kontynuuj tę progresję przez kolejne trzy sesje treningowe. Jeśli zdarzy Ci się, że dojdziesz do 125 kg x 10 powtórzeń i przez dwa kolejne treningi nie będziesz w stanie wykonać 11 powtórzenia, zmniejsz ciężar o 10% i zacznij od nowa.
W Twoim dzienniku treningowym powinno wyglądać to następująco
• 125kg X 10
• 125kg X 10
• 125 X 9
• 110 X 10
• 110 X 11
• 110 X 12, wzrost ciężaru o 5%.
Dlatego tak istotne jest powolne dojście do momentu, w którym zdajesz sobie sprawę, że zostało Ci całkiem sporo zapasu. Im bardziej konserwatywny jesteś na początku, tym dłużej będziesz obserwował przyrosty. Ten plan zadziała. Jeśli jesteś słaby i chudy jak szczapa, ale konsekwentnie trenujesz i siadasz 145 kg x 10 powtórzeń, ciągniesz 185 kg x 3 powtórzenia oraz wyciskasz 125 kg x 6 powtórzeń, robiąc oprócz tego mnóstwo pompek i podciągań to nie martw się, będziesz znacznie większy, jeżeli tylko wystarczająco dużo jesz. To z kolei przybliża mnie do następnej istotnej kwestii...
Jedzenie
Jedzenie na przyrost masy jest jednocześnie bardzo proste i trudne. Musisz być gotowy na przetrzymanie pewnego bólu. I nawet jeśli Twoim celem jest zaledwie pięć kilo więcej na wadze, to i tak musisz przez to przejść.
Chudzielce mają zazwyczaj metabolizm ‘nie z tego świata’. Nawet nie polecam liczenia kalorii. Po prostu polecam jedzenie co trzy godziny tak dużo, ile tylko jesteście w stanie.
Jeśli potrzebujesz planu dietetycznego, poniżej znajduje się prosty schemat, który powinien przemówić nawet na dzieciaka ze szkoły:
Śniadanie
• Duża miska płatków kukurydzianych z pełnotłustym mlekiem
• Dwa banany
• Dwa batony śniadaniowe
Drugie śniadanie - wybierz jedną propozycję na raz albo wszystkie trzy - nie obchodzi mnie to
• Masło orzechowe i galaretka
• Dwa Snickersy
• Dwa lub trzy mleka czekoladowe
Lunch
• Jeśli przynosisz własny lunch, weź kanapkę z masłem orzechowym i galaretką, do tego kilka jabłek i innych owoców.
• Jeśli jesz lunch w szkole, zobacz czy możesz dostać podwójne porcje; opcjonalnie weź ze sobą dużą porcję pełnotłustego mleka i wypij je do posiłku
• Jeśli możesz, zafunduj sobie deser.
Popołudnie
• To samo jak na drugie śniadanie
Kolacja
• Podejdź do niej, jak do ostatniego posiłku, który możesz spożyć przed długą głodówką. To jedyny sposób, w jaki mogę to wyjaśnić. Możesz nie czuć się głodny, ale radzę Tobie zjeść wszystko. Jeśli masz jakiekolwiek rodzeństwo i jedno z nich je więcej niż Ty, zjedz je. To dwa w cenie jednego.
Dwie godziny po kolacji
• Kanapka z masłem orzechowym i galaretka (widzicie tu jakiś trend?)
• Pełnotłuste mleko
• Jabłko
Kalorie, kalorie, kalorie. Chudziak z metabolizmem szybkim jak Ferrari nie nabierze masy na samym ryżu i piersiach z kurczaka. Wysokokaloryczne jedzenie stanowi tutaj klucz. Nie ma też sensu dyskutować na temat cholesterolu i ilości spożywanego tłuszczu. Jeśli jesteście otyli, macie wówczas o co się martwić. Jeżeli natomiast jesteście młodzi i chudzi jak szczapa - nie zawracajcie sobie głowy zbędnymi obawami.
Jedną z rzeczy, z jakich zwykłem korzystać w celu nabrania masy jest wykorzystanie bezsenności. Czasem nie mogłem spać przez 24–30 godzin (nie dlatego, że nie chciałem, ale że nie mogłem). W trakcie tego okresu zaplanowałbym posiłki co dwie godziny. I nie mówię tu o dodatkowej paczce chrupków ziemniaczanych, a o zjedzeniu wszystkich resztek jedzenia, jakie tylko miałem. Następnie przerzucałem się na różnego rodzaju kanapki, masło orzechowe na krakersach i wafelki waniliowe, 4 litry mleka z ciasteczkami, chińszczyznę (makaron ramen), koktajle białkowe, pizze z mikrofalówki, hot dogi i wiele więcej. Nie polecam tego, jeśli nie cierpicie na bezsenność. Starałem się po prostu wykorzystać jak najlepiej ten czas, w celu nabrania masy. Jeśli wiecie, że nie będziecie spać - jedzcie. W innym przypadku - sen jest znacznie cenniejszy. Rosłem szybciej w czasie, w którym priorytetem ustanowiłem sen, aniżeli wtedy, gdy zarywałem nocki. Pamiętajcie tylko, aby sporo zjeść zanim rozpoczniecie każdy dzień.
Kondycjonowanie (a właściwie poprawa kondycji)
Nie mam na myśli tego ‘dziadostwa’, które kładziecie na włosy po ich umyciu. Mam na myśli bieganie, ciągnięcie specjalnych sanek, pchanie Prowler'a lub innego samochodu, bieganie po wzgórzach i sprinty. Po każdej sesji przysiadów/martwego ciągu wybrałbym jedną z wymienionych aktywności fizycznych. Nie na czas. Nienawidzę tego. Róbcie to tak długo, aż poczujecie, że macie dosyć lub też wybierzcie liczbę sprintów/biegów na wzgórze/pchnięć auta, które chcecie wykonać danego dnia. Liczba ta będzie się różniła w zależności od samopoczucia. Nie bądźcie jak baba i nie mówcie o zmęczeniu po przysiadach i ciągach. Są od Was więksi i silniejsi, którzy podnoszą więcej niż Wy, a wciąż robią wiele ćwiczeń na poprawę kondycji mimo trzęsących się nóg. Twoje ciągi, zwłaszcza przysiad i martwy ciąg, mogą odrobinę ucierpieć, ale nie martw się. Poprawią się, jak tylko Twoje nogi wzmocnią się i przyzwyczają do biegania i innych ćwiczeń na poprawę kondycji. Z biegiem czasu staniesz się tak naprawdę silniejszy.
Nie chodzi o to, aby Ci ‘odbiło’, nie musisz fundować sobie piekła na szkolnym boisku lub przed domem mamusi. Inaczej, oczywiście - możesz i super jeśli tak się stanie, ale nie jest to musem.
Ważne, abyś po prostu dał z siebie wszystko. Kiedy skończysz, powinieneś powiedzieć “Cholera, było ciężko.” I właśnie to ma być miernikiem intensywności. Tylko nie okłamuj siebie.
Nabieranie masy i siły jest bez sensu, jeśli robisz z siebie spaślaka z wielkim otłuszczonym dupskiem, który siadając na kanapie sapie niczym parowóz. Nie bądź taki. Świat siłaczy pełen jest podobnych osób. Bądź lepszy. Stań się wielki i silny z doskonałą kondycją. Twoja wydajność poprawi się znacznie szybciej w ten sposób, Twoje ciało będzie lepiej przyswajać Snickersy i po szkole dasz radę złoić komuś skórę za kablowanie (no chyba że będzie to syn Roy'a Nelsona (amerykański zawodnik MMA)) lub przynajmniej będziesz miał równe szanse. A jeśli nie jesteś w szkole średniej - to bez znaczenia. Bycie w formie i bycie silnym jest bezkonkurencyjne. Niech Twoim celem będzie jedno i drugie, a zatem - kompletny zestaw.