Od dawna trwają dysputy, co do idealnego czasu, jaki należy poświęcić na przerwy między seriami, aby uzyskać wymarzone wyniki – przyrost tkanki mięśniowej. Niby drobna sprawa, ale narosło wokół niej sporo mitów.
Nie może zatem dziwić, że i naukowcy postanowili dorzuć ‘swoje trzy gorsze’ i podpowiedzieć ćwiczącym, co wybrać. I choć odpowiedź, jak zobaczycie, NIE będzie jednoznaczna, może ułatwi Wam najwłaściwszy wybór.
Chcąc zoptymalizować badanie, naukowcy postanowili poprosić dziesięciu zaprawionych w bojach na siłowni mężczyzn (pominięto zatem aspekt różnorodności, stosunku zaawansowanych do początkujących) i postanowili poddać testowi trzy najczęściej spotykane w siłowniach okresy odpoczynku między seriami: 60, 90 i 120 sekund. Treningi składały się z czterech serii przysiadów i wyciskania płaskiego leżąc. Wykorzystano 85% ciężaru maksymalnego i ćwiczono aż do załamania mięśniowego. Przed rozpoczęciem treningu, tuż po i 30 minut po wysiłku fizycznym ćwiczącym pobierano krew i sprawdzano m.in. ilość hormonu wzrostu i testosteronu.
W podsumowaniu badania naukowcy stwierdzają, że długość odpoczynku ma duże znaczenie dla koncentracji hormonów anabolicznych po wysiłku. Co ciekawe, największy przyrost hormonu wzrostu (GH) notuje się, gdy ćwiczący wykorzystują krótkie przerwy między seriami (60 s). Z drugiej jednak strony ćwiczący wytwarzali najwięcej testosteronu podczas dłuższego wypoczynku – 120-sekundowego.
Jak widać nie ma jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, ile wypoczywać między seriami – dlatego może warto skorzystać z rad doświadczonych ćwiczących i podnosić sztangę tak długo, jak tylko oddech unormuje się po poprzedniej serii.
Bibliografia:
Effects of very short rest periods on hormonal responses to resistance exercise in men; Rahimi R, Qaderi M, Faraji H, Boroujerdi SS.; J Strength Cond Res. 2010 Jul;24(7):1851-9.